U mnie widzę, że nadal u podstaw tego leży potrzeba udowodnienia sobie, że ciągle robię dużo i trzymam rękę na pulsie. Jakbym się bał, że jak odpuszczę to zniknę, będę miał problemy z przetrwaniem, problemy finansowe, whatever.
No ale skoro to widzę to problem jest już rozwiązany. Małymi kroczkami.
Jestem w psychoterapii lowenowskiej, i tam usłyszałem że ta potrzeba kontroli wiążę się zablokowaną energią życiową. Znajdujemy sobie sposób na przeżywanie "z głowy" poprzez kontrolę i plany, zamiast z ciała (po prostu czując). Życie w ten sposób wiążę się też z większym lękiem przed śmiercią (bo nie żyjemy w pełni).
Próba rozwiązania tego problemu umysłem nie działa, trzeba zmienić paradygmat i pozwolić sobie czuć. Ale umysł broni się przed czuciem i robi z czucia kolejny projekt xD Praca nad tym jest bardzo subtelna i wymaga czasu
Wspierałem się na swojej drodze metodami, które upłynniają poczucie ego i prowadzą do ego death. To mi bardzo pomogło w poszerzeniu perspektywy i zobaczeniu jedności ciała, umysłu i świadomości.
O Lowenie słyszałem, ale nie miałem okazji pogadać o praktyce takiej psychoterapii. Chętnie zgłębię. Kolejny projekt xD
Fajnie że się tym podzieliłeś, rezonuję z większością rzeczy i widzę wiele podobieństw.
Które podobieństwa są najmocniejsze?
A) brak ojca, nieciekawe dzieciństwo
B) najlepsze oceny w szkole --> akceptacja/uwaga --> uzależnienie od tego swojej wartości --> konieczność bycia najlepszym w życiu dorosłym
C) robienie z życia projektu, wszystko musi być rozwojowe / dawać korzyści, odkładanie szczęścia na później
D) nieufność do rządu, wzburzenie ludzką głupotą, itp
E) dobra sytuacja w życiu teraz, zarabianie dużo pieniędzy itp, ale nie jest to wystarczające
To rzeczywiście mamy potężnego matcha. ;)
U mnie widzę, że nadal u podstaw tego leży potrzeba udowodnienia sobie, że ciągle robię dużo i trzymam rękę na pulsie. Jakbym się bał, że jak odpuszczę to zniknę, będę miał problemy z przetrwaniem, problemy finansowe, whatever.
No ale skoro to widzę to problem jest już rozwiązany. Małymi kroczkami.
Jestem w psychoterapii lowenowskiej, i tam usłyszałem że ta potrzeba kontroli wiążę się zablokowaną energią życiową. Znajdujemy sobie sposób na przeżywanie "z głowy" poprzez kontrolę i plany, zamiast z ciała (po prostu czując). Życie w ten sposób wiążę się też z większym lękiem przed śmiercią (bo nie żyjemy w pełni).
Próba rozwiązania tego problemu umysłem nie działa, trzeba zmienić paradygmat i pozwolić sobie czuć. Ale umysł broni się przed czuciem i robi z czucia kolejny projekt xD Praca nad tym jest bardzo subtelna i wymaga czasu
Wspierałem się na swojej drodze metodami, które upłynniają poczucie ego i prowadzą do ego death. To mi bardzo pomogło w poszerzeniu perspektywy i zobaczeniu jedności ciała, umysłu i świadomości.
O Lowenie słyszałem, ale nie miałem okazji pogadać o praktyce takiej psychoterapii. Chętnie zgłębię. Kolejny projekt xD