też czułeś, że ciągle robisz za mało?
o ucieczce w produktywność, wypaleniu i pierwszych 15 minutach ciszy
Gdy w związku było źle - brałem się do roboty.
Gdy w pracy było źle - brałem się do roboty.
Gdy nie wiedziałem co z sobą zrobić - brałem się do roboty.
Uciekłem w produktywność.
I byłem w tym naprawdę dobry.
czułem, że ciągle robię za mało
Każdy ucieka trochę inaczej.
Jedni zamykają się w sobie.
Inni ciągle narzekają albo nie potrafią wziąć odpowiedzialności za własne życie.
Ja poszedłem w drugą stronę - chciałem pokazać światu, że jestem czegoś wart.
Najpierw stałem się świetnym uczniem, który przynosił do domu wysokie oceny. Tylko tak potrafiłem zwrócić na siebie uwagę mamy.
Później byłem jednym z najlepszych studentów na roku. Kilka dni po obronie znalazłem pracę, w której szybko awansowałem na managerskie stanowisko.
Byłem najmłodszym managerem w firmie zatrudniającej kilkaset osób. Moi podwładni byli ode mnie nawet 30 lat starsi.
Nauczyłem się być głuchym na swoje emocje.
Przepływało ich przez mnie dużo, ale nikt nie pokazał mi, że można je regulować.
Że można pozwolić im płynąć zamiast chować je w ciele.
Ale nie umiałem doceniać nawet tego, bo ciągle czułem, że muszę robić więcej. Nie mogłem myśleć inaczej, skoro mama pytała “czemu nie dostałeś piątki?” gdy przynosiłem czwórkę.
Awanse. Więcej kasy na koncie. Więcej dalszych podróży. Więcej zadań odhaczanych z listy dzień po dniu.
odkryłem, że ten głos nie jest mój
Głos w głowie zaprogramował mnie tak, żebym działał automatycznie — żebym w trudnych momentach nie czuł, tylko robił. To wypadkowa lęków i schematów, których nauczyłem się w domu, w szkole, w pracy.
Wielkie i maleńkie doświadczenia, których często nie pamiętam, ale które skutecznie sterowały prawie każdą minutą mojego życia.
Myślałem tylko o dwóch rzeczach — o przeszłości, od której chciałem się odciąć, i o przyszłości, która miała być lepsza z każdym dniem.
Teraźniejszość stała się środkiem do osiągnięcia kolejnego celu. To, co robiłem w danej chwili było środkiem do progresu, a nie celem samym w sobie.
miałem wszystko i nie chciało mi się wstawać
W końcu poczułem, że długoletni związek, bezpieczeństwo finansowe, zebrany majątek, wygodne życie, masa podróży i własna firma wcale nie dają mi poczucia sensu.
Zacząłem budzić się z poczuciem, że wcale nie chce mi się wstawać. Musiałem się w końcu wypalić.
pierwszy raz pozwoliłem sobie nic nie robić
Zdałem sobie sprawę, że nikt nie patrzy mi na ręce i nie ocenia każdej minuty mojego życia.
Mamy i żadnych innych arbitrów nie było już obok mnie, a przez 32 lata zachowywałem się tak, jakby dziesiątki kamer ciągle rejestrowały moje życie i oceniały, czy na pewno byłem dzisiaj wystarczający.
Usiadłem w fotelu. Bez telefonu, bez książki, tylko z czymś do picia. I siedziałem.
Przez pierwsze minuty głowa zasypywała mnie pomysłami — zapisz to, zrób tamto, teraz, zaraz. Nadal tak jest. Nadal nie robię tego regularnie. Nadal zdarza mi się wpaść rano w stare wzorce, zanim zdążę pomyśleć.
Ale gdy już usiądę — uczę się nie reagować na każdy głos, który krzyczy że coś jest pilne.
I wtedy dotarło do mnie coś prostego.
możesz. wszystko możesz
Możesz spać do 10.
Możesz wstać o 4.
Możesz pójść na długi spacer bez telefonu.
Możesz cały dzień oglądać filmy ze śmiesznymi kotami.
Możesz ubrać się jak milion dolarów tylko po to, żeby zwrócić na siebie uwagę.
Możesz spędzić cały dzień na śmierdziela i nie myć zębów.
Możesz trzymać się obietnic danych samemu sobie.
Możesz zrobić sobie dzień wolny od jakichkolwiek zobowiązań.
Możesz chodzić codziennie na siłownię i mieć najlepszą sylwetkę swojego życia.
Możesz najeść się słodyczy bez lęku, że to przekreśli Twoje sportowe plany.
Możesz wypłynąć na głęboką wodę nie mając pojęcia, co się stanie.
Możesz robić bezpieczne ruchy, gdy nie masz ochoty na duże ryzyko.
Możesz myśleć, że wygrasz i sromotnie przegrać.
Możesz spodziewać się przegranej i wygrać więcej, niż możesz sobie wyobrazić.
Możesz odezwać się do każdego i zapytać, co daje im energię do życia.
Możesz spędzić dzień nie wydając z siebie ani jednego słowa.
Możesz spędzić cały dzień pracując nad czymś nudnym, ale ważnym.
Możesz spędzić cały dzień robiąc coś ekscytującego, ale bez sensu.
Naprawdę możesz robić ze swoim życiem co tylko chcesz. Weź odpowiedzialność za konsekwencje — ale nie czuj wyrzutów sumienia.
Głos w głowie nie zniknie. Ale tak jak roślina potrzebuje wody, on potrzebuje Twojej uwagi, żeby rosnąć. Gdy go usłyszysz — nie reaguj od razu. Zapytaj siebie, czy dzisiejsza wersja Ciebie naprawdę się z nim zgadza.
Pozwól sobie mieć takie życie, na jakie masz ochotę.
chcesz to poukładać razem?
Jeśli ten esej do Ciebie trafił - możemy porozmawiać.
Prowadzę konsultacje dla osób, które mają “wszystko ogarnięte” na zewnątrz, ale w środku szukają czegoś więcej. Pomagam wyjść z autopilota i przestać żyć w trybie “jeszcze tylko to, a potem zacznę żyć”.
Wybierz termin konsultacji 1:1 ze mną.


