nowy film, 21 minut o dniach, w których z moich postanowień nie zostaje nic
przez lata mierzyłem swój dzień liczbą odhaczonych zadań
najpierw jako bardzo dobry uczeń, potem jako bardzo dobry pracownik, w końcu jako facet, który wieczorem sprawdza, czy zrobił dość, żeby uznać dzień za udany
najgorsze było przekonanie, że skoro mam gorszy dzień, to coś jest ze mną nie tak. że inni tak nie mają
„kto w ogóle definiował tę moją wartość? nikt inny, jak tylko ja”
napisz w komentarzu pod filmem na YT, po czym poznajesz swój gorszy dzień. ciekawi mnie, czy u ciebie zaczyna się tak samo jak u mnie
miłego, Bartosz Dziwak


Znam ten stan doskonale. W pewnym momencie lista zadań przestaje pomagać, a staje się drugim etatem i twoim własnym, prywatnym matrixem.
Odhaczam 15 tasków, aplikacja klepie mnie po plecach, a wieczorem zostaje pustka — bo byłem tylko wydajnym trybikiem mielącym cudze priorytety. Pusta lista na koniec dnia nie oznacza dobrze przeżytego dnia. Świetny, potrzebny wpis!