nazywam się Bartosz Dziwak

mam 32 lata, mieszkam we Wrocławiu i od pięciu lat pracuję na własnych zasadach.

wyszedłem z domu, w którym nikt nie miał firmy. dzisiaj żyję z rzeczy, które sam wymyśliłem. idę w stronę życia jeszcze prostszego niż to.

piszę o tym, jak żyć i pracować po swojemu. pokazuję to na swoim przykładzie, bez ściemy, że mam już wszystko ogarnięte.

jeśli trafiłeś tu z newslettera, z bloga albo z techno, poniżej znajdziesz całą resztę.

skąd wychodzę

wychowałem się bez pieniędzy i bez żadnej tradycji biznesowej w domu. nikt w mojej rodzinie nie miał firmy, więc nikt nie powiedział mi, że tak można. dzieciństwo było wymagające i to ono mnie uformowało.

sześć lat przepracowałem na etacie. przez ostatnie dwa budowałem swój blog wieczorami i w weekendy, bo w ciągu dnia nie było kiedy.

w 2021 odszedłem. po dwóch miesiącach zarabiałem więcej niż na etacie i przez chwilę myślałem, że to koniec historii.

potem wypaliłem się we własnym biznesie. w tym, który sam wybrałem. okazało się, że tę samą pogoń można sobie zafundować bez szefa, mając nad sobą kogoś jeszcze gorszego, czyli siebie.

wtedy zacząłem odejmować. odcinałem to, co tylko zajmowało miejsce. zwalniałem zamiast przyspieszać. podejmowałem mniej decyzji, ale bardziej swoich.

co robię

jestem artystoprzedsiębiorcą i właśnie wymyśliłem to słowo.

Bartek w Podróży to blog o podróżach, który czyta 2,5 miliona osób rocznie. zbudowałem go od zera i dzisiaj to mój główny biznes.

Życie we Wro to autorski list o Wrocławiu dla 10 000 osób, które chcą wiedzieć, gdzie w tym mieście naprawdę warto pójść.

Nazywam się Dziwak to eseje i podcast. o presji, oporze, własnej wartości i budowaniu biznesu, który nie zjada życia. tutaj jestem najbardziej sobą.

weirdo to ja przy sprzęcie. minimal techno, house, deep tech. DJka pokazała mi, jak duża część mnie jest artystą, a nie przedsiębiorcą.

jak dzisiaj wygląda mój tydzień

zaczynam dzień od spaceru, a nie od telefonu.

pierwsze 90 minut należy do mnie i do tej jednej rzeczy, która dzisiaj naprawdę ma znaczenie. potem świat może się do mnie odezwać.

pracuję 2-3 godziny dziennie i to wystarcza, bo wiem, które godziny są ważne.

mam trzy dni tematyczne w tygodniu. każdy należy do jednego projektu i tylko nad nim wtedy siedzę, bez przeskakiwania między światami.

reszta tygodnia jest pusta i zapełnia się sama: wyjazdem w góry, spotkaniem z kimś, robotą na działce, graniem.

nie planuję tego z góry. patrzę rano, na co mam energię, trzymam się kierunku na dany dzień, i to zwykle wystarcza za cały system.

wieczorem czasem gram dla siebie, czasem gotujemy z Weroniką, czasem nie robię nic i to też jest w porządku.

weekend nie różni się u mnie mocno od wtorku i to jest chyba najlepsza rzecz, jaką mam. nie odliczam dni do piątku.

nie mam więcej czasu niż Ty. mam go tyle samo, tylko inaczej poukładany.

i nie doszedłem tu przez zaciskanie zębów. doszedłem przez odejmowanie, po jednej rzeczy naraz, przez kilka lat.


z czym się nadal mierzę

nie wjechałem na metę i nie udaję, że jest spokój na zawsze.

łatwo zaczynam, trudniej dowożę. mam więcej pomysłów niż tygodni, więc uczę się domykać jedną rzecz zamiast otwierać pięć.

kiedy coś idzie wolniej, wraca głos „powinienem więcej”. dzisiaj po prostu szybciej go rozpoznaję i nie biorę za prawdę.

czasem wracam w tryb gonienia. wtedy zwalniam, zamiast dokładać kolejny system.

nie sprzedaję Ci bajki o gościu, który ma wszystko ogarnięte. mogę pokazać, co zadziałało u mnie, i pomóc Ci znaleźć Twoją wersję.

dokąd idę

w górach mam kawałek ziemi, na którym dzisiaj stoi przyczepa. za kilka lat ma tam stać dom. w tym roku wybieram technologię budowy i nie mam pojęcia, czy wybieram dobrze.

chcę zimować w Andaluzji. nie po to, żeby uciec z Polski, tylko żeby mieć drugi rytm na zimę i wrosnąć w miejsce, którego jeszcze nie rozumiem. dlatego uczę się hiszpańskiego.

chcę mieć dzieci i chcę być wtedy dostępny, a nie odbierać telefony przy kolacji. to jedyny powód, dla którego pilnuję, żeby biznes działał beze mnie.

zawodowo idę w stronę mniejszej liczby projektów i większej ilości tworzenia. mniej optymalizowania tego, co jest. więcej pisania, grania i pracy z ludźmi na żywo.

nie wiem, jak to się ułoży. wiem, w którą stronę idę, i to mi na razie wystarcza.

w co wierzę

„nie mam czasu” to nie stan, tylko patologia, którą uznaliśmy za normę. nie możesz wyjść na kawę we wtorek o 11:30? masz ładniejszą klatkę, nie wolność.

dostajemy gotowy plan na 40 lat: szkoła, etat, kredyt, dwa tygodnie urlopu i obietnica, że życie zacznie się później. prawie nikt go świadomie nie wybrał, a prawie wszyscy go realizują.

biznes ma być przedłużeniem życia, nie wrzodem na nim. jeśli zarabia tylko wtedy, gdy siedzisz nad nim 10 godzin dziennie, to nie biznes, tylko lepiej płatny etat.

nie wierzę w rzucanie wszystkiego i ucieczkę w góry. wierzę w małe kroki, po których po dwóch latach nie poznajesz własnego życia.

mniej, ale bardziej swoje. wolniej, ale z sensem.

jak możemy popracować razem

przychodzą do mnie ludzie, którym z zewnątrz wszystko gra. mają pracę, firmę albo projekt i mają dość. chcą to uprościć, ale nie wiedzą, od czego odciąć pierwszy kawałek.

konsultacje 1:1. siadamy nad Twoją codziennością, pracą albo projektem i wychodzisz z jednym kierunkiem i pierwszym krokiem, a nie z listą dwudziestu rzeczy do zrobienia.

warsztaty. o wychodzeniu z napięcia, upraszczaniu życia i budowaniu rzeczy, które wspierają życie, zamiast je zjadać.

a jeśli na razie chcesz tylko poczytać i pobyć blisko tej drogi, zapisz się na eseje. to dobre miejsce, żeby zacząć.

jeśli z Tobą rezonuję, odezwij się.

bartosz.to.dziwak@protonmail.com

IG @bartosz_dziwak - codzienność i kulisy

IG @weirdo - sety i muzyka

Awatar użytkownika User

Subscribe to Nazywam się Dziwak

Wychodzę z trybu ciągłego pośpiechu i przyjmuję wolność, dla której odszedłem z etatu i od 6 lat buduję biznes. Lubię żyć na własnych zasadach, mając czas, spokój, poczucie sensu i tworzenia czegoś większego ode mnie.

People